Partner serwisu

Etiopska armia zestrzeliła w Somalii kenijski samolot z pomocą medyczną

Aleksander Domański 20.05.2020

Etiopska armia zestrzeliła w Somalii kenijski samolot z pomocą medyczną
fot. Alan Wilson, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic
Stacjonujący w somalijskim Bardale etiopscy żołnierze ostrzelali podchodzącego do lądowania Embraera EMB-120RT Brasilia należącego do kenijskich linii African Express Airlines. Trafiona kilkoma pociskami maszyna zapaliła się i runęła na ziemię. Sześć osób będących w jej środku zginęło na miejscu.
Incydent miał miejsce 4 maja, ale dopiero po ponad tygodniu poinformowano o nim szerzej. Do tragicznej pomyłki doszło około 15:45 czasu miejscowego, gdy samolot o rejestracji 5Y-AXO podchodził do lądowania w Bardale, liczącym niespełna cztery tysiące mieszkańców rolniczym miasteczku położonym na północy Somalii. Lokalne lotnisko nie posiada wieży kontroli ruchu. Jak informuje portal voanews.com, łączność załogi z ziemią prowadzona jest za pomocą połączenia telefonicznego, a zadania kontrolerów wykonują lokalni urzędnicy.

Byli oni obecni na miejscu. Wiedzieli, że z Mogadiszu wyleciał do nich samolot z pomocą medyczną potrzebną do walki z pandemią spowodowaną przez wirusa z Wuhan. Kenijski przewoźnik otrzymał specjalne zezwolenie na tę operację. W chwili obecnej z powodu rozprzestrzeniającej się choroby wszystkie loty w Somalii zostały odwołane. Jak w wielu miejscach na świecie wykonywane są tylko loty transportowe i medyczne.  

Na pokładzie jedynego Embraera EMB-120RT Brasilia latającego w barwach kenijskiej linii specjalizującej się w lotach krótkodystansowych obecnych było sześć osób. Pierwszy i drugi pilot, szkolący się pilot, mechanik i dwóch przedstawicieli właściciela maszyny.

Swój czy obcy?

Nie do końca wiadomo, co wydarzyło się, gdy Embraer zbliżył się do lotniska. Jedna z relacji mówi o tym, że samolot próbował wylądować, ale nie mógł z powodu pojazdu wojskowego, który wyjechał na pas startowy. Piloci mieli przelecieć nad nim i wykonać kolejną próbę lądowania. Gdy obniżyli lot, odezwała się zamontowana na pojeździe armata przeciwlotnicza produkcji sowieckiej ZU-23-2. Samolot stanął w płomieniach i runął na pas.

Etiopskie wojsko twierdzi zaś, że nic nie wiedziało o lądowaniu maszyny ze środkami medycznymi. Żołnierze mieli być też zaskoczeni, że samolot zbliżał się do pasa od zachodu, mimo iż zwykle manewr ten odbywa się ze strony wschodniej. Nieznany sobie obiekt wzięto za wrogi. Miałby to być samobójczy atak w wykonaniu członków Asz-Szabab. To skrajna organizacja islamistyczna będąca komórką Al-Ka’idy w Rogu Afryki, dążąca do wprowadzenia prawa szariatu i ustanowienie kalifatu islamskiego.

Taki scenariusz uprawdopodabniało to, że transport lądowy w okolicach Bardale jest poważnie zakłócany przez członków właśnie tej organizacji. Skutecznie blokują oni lokalne szlaki transportowe, uniemożliwiając między innymi wykonywanie dostaw podczas pandemii. Stąd lot należącego do Kenijczyków Embraera.

Szersze tło

Cały tragiczny w skutkach incydent może mieć kilka konsekwencji. Może wpłynąć na przewoźników, którzy nie będą chcieli wykonywać lotów do Somalii – państwa ogarniętego wojną domową od 1991 roku, gdzie władza centralna nad wieloma terenami jest czystko teoretyczna. Państwo już jest pogrążone w chaosie i krwawym konflikcie.

Jakby tego było mało, po latach suszy w zeszłym roku przyszły obfite opady w porze deszczowej. To jednak spowodowało, że region dotknęła niespotykana od lat plaga szarańczy pustynnej. Pod koniec 2019 roku w Etiopii, a także w krajach sąsiadujących – Erytrei i Dżibuti, nastąpił gwałtowny wzrost liczby rojów szarańczy. Owady rozprzestrzeniały się, obejmując swoim zasięgiem Somalię, Kenię, dotarły też do Ugandy, Sudanu Południowego i Tanzanii. Obecnie trwa walka z drugą falą szarańczy, która według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych może być nawet 20 razy większa niż pierwsza inwazja. Na gwałt potrzebne są środki do walki z owadami, które zjadają świeżo posadzone uprawy. Samoloty są więc wykorzystywane do szybkiego transportu pestycydów i oprysków. W takich okolicznościach zestrzeliwanie maszyny lecącej z pomocą medyczną nie jest wiadomością, która powinna wypływać z Somalii.

Wie o tym opozycja, która krytykuje rząd premiera Hassana Ali Khayre’a za ich zdaniem zbyt wstrzemięźliwą reakcję na „panoszenie się” obcych wojsk w Somalii. Krytycy szefa rządu zwracają uwagę, że Etiopczyków w Bardale nie powinno w ogóle być. Są to bowiem siły, które przebywają w Somalii, na nie wiadomo jakiej podstawie. Choć władze obu państw twierdzą, że istnieje specjalna umowa dwustronna, to faktem jest, że oddziały etiopskie działają poza mandatem Misji Unii Afrykańskiej w Somalii. Porozumienie zawarte pomiędzy władzami w Mogadiszu a ich odpowiednikiem z Addis Abeby, o ile w ogóle istnieje, nie działa najlepiej, skoro dochodzi do tego typu pomyłek. To paliwo dla przeciwników zasiadającego w fotelu premiera Hassana a podsycanie sporów politycznych to jedna z ostatnich rzeczy, jakich potrzebuje teraz Somalia.

Międzynarodowe śledztwo

– Wszystkie dowody są tam [w Bardale]; przygotowaliśmy się do śledztwa, rozmawialiśmy już ze świadkami – mówi somalijski minister transportu i lotnictwa Mohamed Abdullahi Salat, który odwiedził miejsce katastrofy w zeszłym tygodniu. – Czekamy na ekspertów z Kenii i Etiopii, aby do nas dołączyli i abyśmy mogli przeprowadzić przejrzyste dochodzenie. Naszym celem jest podzielenie się z rodzinami ofiar i ich pracodawcą informacją na temat tego co się stało i by odpowiedzieć na pytanie, jak zapobiec podobnym incydentom w przyszłości – dodał somalijski polityk niedługo po zestrzeleniu kenijskiej maszyny.

Na razie zespół śledczych z Somalii, Kenii i Etiopii czeka na możliwość odwiedzenia Bardale. Ich pierwszym zadaniem będzie odzyskanie rejestratorów lotu E120. Tzw. czarne skrzynki zostały zlokalizowane dzień po katastrofie, ale urzędnicy postanowili ich nie ruszać, dopóki nie pojawią się eksperci. Od tego czasu obszar został zamknięty.

Zestrzelenie kenijskiego samolotu przez etiopską armię jest kolejnym rozdziałem historii krwią pisanej, którą przedstawiliśmy szeroko w czasie, gdy coraz więcej zaczęło wskazywać, że rozbicie się ukraińskiego boeinga 737 w Iranie nie było zwykłą katastrofą lotniczą. Zapraszamy do lektury i tego artykułu

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Cargo lotnicze
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony