Partner serwisu

Enter Air: Odrodzi się turystyka, ale czy wróci równa konkurencja o klienta?

Kasper Fiszer 21.09.2020

Enter Air: Odrodzi się turystyka, ale czy wróci równa konkurencja o klienta?
Samolot linii Enter Airfot. Enterair, lic. CC BY-SA 4.0
O potencjalnych problemach, jakie mogą wyniknąć z wydłużenia czasu odprawy na lotnisku, mówił podczas Kongresu Rynku Lotniczego Andrzej Kobielski z Enter Air. Przewidywał on przy tym, że liczba podróży biznesowych zmniejszyła się w sposób trwały. Zwracał jednocześnie uwagę na daleko idące konsekwencje przyznawania państwowym liniom lotniczym dodatkowych środków na działalność, do których dostępu nie mają pozostali operatorzy.
Czy pandemia koronawirusa trwale zmieni nawyki dotyczące podróżowania samolotem? – Chyba część ruchu będzie ograniczona. Nauczyliśmy się pracować zdalnie, a współczesne komunikatory wyparły stare i dość drogie rozwiązania rozmowy na odległość – przewidywał podczas Kongresu Rynku Lotniczego Andrzej Kobielski, członek zarządu i dyrektor handlowy Enter Air. – To zmienia potrzebę podróżowania biznesowego, choć oczywiście jej nie wyklucza, bo takie „cold contacts” kiedyś muszą być wsparte bezpośrednim spotkaniem – dodał.

Przez internet można porozmawiać, ale nie zje się ryby

W jego opinii zdecydowanie większy jest potencjał odbudowy dotychczasowego rynku podróży turystycznych. – Przez internet nie wskoczy się do morza ani nie zje dobrej, świeżo złowionej ryby – przekonywał prelegent. Ocenił przy tym, że współczesne społeczeństwa przywykły do podróżowania, a ostatni okres charakteryzował się gigantyczną nadpodażą w tym segmencie.

– Dość rzec, że w zeszłym roku zniknął największy w Wielkiej Brytanii touroperator i właściciel linii lotniczych Thomas Cook. Sto samolotów zniknęło z rynku i nic się złego nie stało. Wszyscy nadal mogli podróżować, i to nadal w rozsądnych cenach – mówił. Przedstawiciel Enter Air określił jednocześnie, że obecna sytuacja branży wymuszona przez pandemię jest szansą na reset rynku i jego przebudowę.

Państwowe „dinozaury” zjedzą nowocześniejsze organizmy pozbawione wsparcia rządów?

Zwracał on też uwagę na istotne problemy ekonomiczne związane z wydłużeniem czasu trwania procedur lotniskowych, co może mieć miejsce, jeśli dyskutowane obecnie rozwiązania, np. badanie podróżnych przed wejściem na pokład, zostaną wprowadzone w życie. – Jeśli rzeczywiście tak się będzie działo, że wszystkim będziemy robić testy, a potem czekać 15 czy 20 minut na wyniki, to dojdziemy do sytuacji, w której trudno będzie wykorzystać infrastrukturę lotniska i zasoby linii lotniczej – stwierdził. – Do tej pory na krótkich nawrotach byłem w stanie zrobić sześć, a nawet osiem odcinków dziennie. Jeśli nawrót samolotu na lotnisku, proces odprawy i sprawdzenia stanu zdrowotnego 190 pasażerów będzie wydłużony, to będę w stanie zrobić tylko cztery odcinki dziennie, a samolot będzie kosztował mnie tyle samo – argumentował.

– Wystąpi wówczas naturalna konieczność zwiększania ceny biletów. Oczekiwania będą jednak zapewne inne, zwłaszcza że „dinozaury” biznesu lotniczego już otrzymały lub otrzymają gigantyczne wsparcie od swoich państw – przewidywał Andrzej Kobielski. Ocenił on, że może to doprowadzić do sytuacji podobnej do tej z lat 70. XX w., kiedy państwowe linie finansowane były z budżetów krajowych, co dawało im dużą przewagę nad zdrowymi w opinii prelegenta podmiotami próbującymi działać na zasadach rynkowych.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo