Partner serwisu

„Cześć, giniemy!”. Mija 35 lat od największej katastrofy w historii polskiego lotnictwa cywilnego

Grzegorz Rekiel 09.05.2022

„Cześć, giniemy!”. Mija 35 lat od największej katastrofy w historii polskiego lotnictwa cywilnego
Ił-62M SP-LGB na lotnisku w Nowym Jorku fot. Felix Goetting
Heroicznie walczyli z awarią silników, dekompresją, pożarem oraz usterkami hydraulicznymi, ale w trakcie podchodzenia do lądowania awaryjnego, stracili kontrolę nad maszyną – dzisiaj (poniedziałek, 9 maja) przypada 35. rocznica katastrofy lotniczej w Lesie Kabackim.
Była to największa katastrofa w historii polskiego lotnictwa cywilnego – zginęły w niej 183 osoby: 172 pasażerów i 11 członków załogi. Portal haloursynowow.pl podaje, że w tym roku, podobnie jak w 2020 i 2021 roku, z powodu pandemii Covid-19, nie zostaną zorganizowane uroczystości upamiętniające ofiary tragedii. – Odbędą się natomiast msze święte w intencji ofiar katastrofy, jedna z zostanie odprawiona w archikatedrze św. Jana na Starym Mieście o godzinie 19 – czytamy na łamach portalu.

Przypomnijmy, że 9 maja 1987 roku na pokładzie Iła-62 „Tadeusz Kościuszko” lecącego z Warszawy do Nowego Jorku, doszło do: awarii silników, dekompresji, pożaru oraz usterek hydraulicznych. Problemy zaczęły się 23 minuty po starcie z polskiej stolicy, kiedy maszyna znajdowała się nad miejscowością Warlubie w województwie kujawsko-pomorskim. Kapitan Zygmunt Pawlaczyk podjął decyzję o zawróceniu samolotu do Warszawy, choć przez pewien czas rozważana była możliwość awaryjnego lądowania na lotnisku w Modlinie.

Załoga i pasażerowie znaleźli się w dramatycznym położeniu - kapitan Pawlaczyk jedynie częściowo kontrolował trajektorię lotu maszyny, ponieważ w wyniku awarii uszkodzony został ster wysokości. Z powodu usterek hydraulicznych nie wysunęło się podwozie, a załoga miała problem z awaryjnym zrzutem paliwa.

O godzinie 11.12, kiedy Ił62 znajdował się w odległości kilku kilometrów od Okęcia, kapitan Pawlaczyk całkowicie utracił kontrolę nad maszyną, która rozbiła się w Lesie Kabackim, na południu Warszawy. Zginęły wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie samolotu.

Badaniem przyczyn tragedii zajęła się komisja, w której skład weszli m.in. przedstawiciele ówczesnego rządu PRL oraz eksperci ds. lotnictwa. Jak podaje serwis historyczny dzieje.pl bezpośrednią przyczyną katastrofy była "awaria łożyska podpory pośredniej wału silnika". – Na skutek zatarcia łożyska i miejscowego przyrostu temperatury doszło do pęknięcia wału podczas zwiększenia mocy silnika. Wobec braku mechanicznego połączenia turbiny ze sprężarką doszło do rozkręcenia się i rozpadnięcia turbiny jednego z silników na lewej burcie samolotu – czytamy w artykule.

Katastrofa w Lesie Kabackim była wydarzeniem mocno zakorzenionym w polskiej kulturze, do historii przeszły słowa „Dobranoc, do widzenia! Cześć giniemy!” wypowiedziane przez pilotów na kilka sekund przed śmiercią. Tragedia została opisana m.in. w książce Marka Sarjusza- Wolskiego „Cisza po życiu”, w której autor zebrał wspomnienia bliskich ofiar katastrofy.

Jedną z dziennikarek, która pracowała na miejscu tragedii, była Monika Olejnik, wówczas związana z Programem Trzecim Polskiego Radia. – Widok był makabryczny. Chciałam to wymazać ze swojej pamięci, bo to był szok. Miałam ogromny żal do kierownictwa, że mnie tam wysłali, ale nie mieli innego wyjścia, bo jako jedyna byłam wtedy na dyżurze – wspominała Olejnik w jednym z programów dokumentalnych Telewizji Polskiej.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
PLL LOT
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony