Partner serwisu

Cmentarzysko samolotów pęka w szwach. „Pracy jest ogrom"

Rafał Dybiński 01.10.2020

Cmentarzysko samolotów pęka w szwach. „Pracy jest ogrom"
fot. Megan Dingwall
Słynne cmentarzysko samolotów w Alice Springs pęka w szwach – informuje serwis "Australian Aviation". Biznes idzie tak dobrze, że rząd Terytorium Północnego przeznaczył dodatkowe kilka milionów dolarów na sfinansowanie rozbudowy infrastruktury lotniska.
Rozrastający się parking samolotów zapewnia wiele miejsc pracy i generuje znaczne przychody dla lokalnej gospodarki. Jeszcze w lipcu uziemionych maszyn było niespełna 50, ale teraz ich liczba gwałtownie wzrosła i jest bliska podwojenia. To z kolei oznacza dobicie do maksymalnej granicy, nad jaką jest w stanie zapanować lotnisko w samym środku kontynentu.

Wśród linii lotniczych, które obecnie korzystają z wyznaczonych stanowisk portu w Alice Springs są Cathay Pacific, Cebu Pacific, Cathay Dragon, Fiji Airways, Virgin Australia, Singapore Airlines, Silk Air i Scoot. Największym zainteresowaniem cieszą się oczywiście A380 należące do przewoźnika z Singapuru.

Wyścig z czasem trwa i wkrótce lotnisko, dzięki podjętej decyzji o rozbudowie, będzie mogło obsłużyć nawet 200 samolotów na terenie o powierzchni 350 tys. metrów kwadratowych. Inwestycja zapewni przy okazji dodatkowe 55 miejsc pracy. Ewentualną nadwyżkę maszyn przejmie Toowoomba's Wellcamp Airport, położony w sąsiednim stanie Queensland. Panuje tam może bardziej wilgotny klimat, ale jest znacznie mniej kurzu.

Co ciekawe z portu w Alice Springs nie korzystają Qantas. Narodowy przewoźnik Australii wolał zaparkować swoje Super Jumbo Airbusa i Dreamlinery Boeinga w Mojave w Kalifornii. – Stanowiska do zaparkowania samolotów są coraz bardziej cenne i poszukiwane. Gdy tylko pojawiają się takie miejsca, momentalnie pojawiają się również maszyny – przyznał Tom Vincent, właściciel ośrodka serwisowego Asia Pacific Aircraft Storage (APAS).

Przed pandemią lotnisko w samym centrum Australii zagęszczało maksymalnie osiemnaście zaparkowanych samolotów. Teraz ich liczba dobija do 100, a docelowo może osiągnąć nawet 300. - Pracy jest ogrom i nasi inżynierowie są nieustannie zajęci. Mamy na razie blisko 50 zatrudnionych osób, które w pełnym wymiarze czasu zajmują się konserwacją samolotów, aby umożliwić ich przywrócenie do użytkowania w odpowiednim czasie - dodał optymistycznie Tom Vincent.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Flota
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony