Partner serwisu

Chiny, Japonia, Hongkong wprowadzają nowe restrykcje dotyczące wjazdu oraz kwarantanny

Tomasz Śniedziewski 28.12.2020

Chiny, Japonia, Hongkong wprowadzają nowe restrykcje dotyczące wjazdu oraz kwarantanny
Fot: Hong Kong International Airport (HKIA)
Chiny, Indonezja, Hongkong zawieszają loty z Wielkiej Brytanii, Hongkong wydłuża okres kwarantanny, Japonia zakazuje wjazdu obcokrajowcom - po tym, gdy pojawiła się nadzieja na przywrócenie normalności związana z dostępnością szczepionek, najnowszy rozwój wypadków studzi optymizm.
Końcówka roku w Azji zdaje się potwierdzać powiedzenie, że sprawy muszą się pogorszyć, zanim się polepszą - kontynent, który od początku pandemii koronawirusa zdecydował się, wbrew wezwaniom organizacji branżowych takich jak Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) czy Zrzeszenia Linii Lotniczych Azji i Pacyfiku (AAPA) na wprowadzenie znacznych restrykcji w podróżowaniu, teraz zamiast je
luzować, decyduje się na ich dalsze zaostrzanie. Najnowsza fala ograniczeń jest bezpośrednią odpowiedzią na informacje o pojawieniu się w Wielkiej Brytanii oraz w Republice Południowej Afryki nowych, bardziej zaraźliwych szczepów koronawirusa.

O pojawieniu się  nowej odmiany koronawirusa SARS-CoV-2  poinformowały brytyjskie służby medyczne 14 grudnia tego roku. Dotąd miało zostać nim zarażonych ponad 6 tys. osób, głównie na południu oraz w południowo-wschodniej części kraju. Pojedyncze przypadki miały także zostać wykryte w Niderlandach i Danii. Nowy wariant wirusa wywołującego COVID-19 ma się rozprzestrzeniać szybciej, ale nie ma dowodów na to, że powoduje cięższy przebieg choroby lub jest odporny na szczepionkę.

Chiny zawieszają loty z Wielkiej Brytanii

W czwartek, 24 grudnia, do listy krajów, które zdecydowały się na zawieszenie lotów do oraz z Wielkiej Brytanii dołączyła Chińska Republika Ludowa, w ostatnich latach drugi największy rynek lotniczy świata. - Biorąc pod uwagę wyjątkowy charakter nowej mutacji wirusa oraz jej potencjalny wpływ, po pełnym przeanalizowaniu sytuacji Chiny zdecydowały się zawiesić loty pomiędzy Chinami i Wielką Brytanią - powiedział Wang Wenbin, rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych podczas briefingu dla prasy.

Chiny, które pod koniec ubiegłego roku jako pierwszy kraj na świecie odnotowały pojawienie się koronawirusa wywołującego zapalenie płuc w mieście Wuhan, skąd nowa choroba rozprzestrzeniła się na wszystkie kontynenty świata, od maja deklarują zwycięstwo w walce z pandemią, jednak władze kraju wciąż bardzo obawiają się ryzyka przywleczenia zakażeń z zagranicy. Obawy te zaowocowała radykalną zmianą stanowiska: na początku roku, gdy epidemia koronawirusa szalała w Chinach, władze tego kraju sprzeciwiały się zawieszaniom lotów do Państwa Środka oraz wprowadzaniu ograniczeń w podróżowaniu dla jego obywateli. W lutym, oczekiwania iż LOT szybko wznowi loty do Chin wyrażał m. in. Liu Guangyuan, ambasador ChRL w Polsce. Z czasem, gdy liczba nowych przypadków poza granicami Chin była wyższa niż
w Państwie Środka, władze lotnicze tego kraju diametralnie zmieniły swoje stanowisko ograniczając dostęp do swojego rynku zagranicznym przewoźnikom.

W czerwcu, Urząd Lotnictwa Cywilnego Chin (CAAC) de facto ograniczył możliwość operowanie lotów zagranicznych do Chin do pojedynczego lotu w tygodniu. Władze Państwa Środka ogłosiły jednak
wprowadzenie mechanizmu pozwalającego na zwiększenie limitu lotów do 2 w tygodniu – zgoda na takie zwiększenie liczby operacji byłaby wydana, jeśli nikt z pasażerów przylatujących do Chin na danej trasie nie wykazał pozytywnego wyniku badań na obecność koronawirusa COVID19 przez 3 tygodnie z rzędu.

W tym samym czasie, chiński urząd cywilny zastrzegł prawo do zawieszenia operowania trasy lotniczej na tydzień, jeśli na pokładzie trasy obsługiwanej przez danego przewoźnika znajduje się pięciu lub więcej pasażerów, którzy po przylocie wykażą pozytywne wyniki na obecność koronawirusa COVID19. Jeśli liczba zakażonych pasażerów przekroczy 10 osób, trasa będzie zawieszona na 4 tygodnie. W przeciwieństwie do mechanizmu pozwalającego na zwiększenie limitu lotów do 2 w tygodniu, do zawieszenia połączeń liczona jest liczba zarażonych pasażerów od momentu uruchomienia połączenia.

Na początku listopada, Chiny zakazały wstępu podróżnym z Wielkiej Brytanii, Belgii i Filipin, a od przyjeżdżających ze Stanów Zjednoczonych, Francji i Niemiec zażądały przedstawienia wyników dodatkowych testów zdrowotnych. 16 grudnia, CAAC zwiększył okres, na jaki loty na danej trasie będą zawieszone w przypadku obecności na pokładzie z pozytywnym wynikiem testów na koronawirusa. W przypadku pięciu lub więcej pasażerów, zawieszenie lotów potrwa dwa tygodnie, zamiast tygodnia jak wcześniej. W przypadku przekroczenia liczby 10 pasażerów na pokładzie z pozytywnym wynikiem testów, loty zostaną zawieszone na okres czterech tygodni.

Najnowszy zakaz lotów z Wielkiej Brytanii uderzy najbardziej w obywateli Chin, którzy planowali powrót do swojego kraju, gdyż Brytyjczycy zostali pozbawieni dostępu do Państwa Środka już na mocy listopadowego zakazu. Tym samym Chiny w celu powstrzymania pandemii zdecydowały się na bardziej radykalny krok niż Polska, która dała czas swoim obywatelom na powrót z Wielkiej Brytanii do kraju, nie nakładając na nich obowiązku odbycia kwarantanny.

Przynajmniej do końca stycznia nie polecimy do Japonii

Na zakaz wjazdu dla obcokrajowców obowiązujący do końca stycznia 2021 r. zdecydowała się w sobotę, 26 grudnia, Japonia. Zakaz wszedł w życie w poniedziałek, 28 grudnia. Podobnie jak w przypadku najnowszych ograniczeń nałożonych przez Chiny, za decyzją władz Japonii stoi pojawienie się nowych, bardziej zaraźliwych mutacji koronawirusa. W sobotę japońskie władze poinformowały, że u kolejnej osoby, która wcześniej przebywała w Wielkiej Brytanii, wykryto nową odmianę zakażenia. Według oficjalnych informacji, zakażoną osobą jest pilot, który niedawno powrócił do kraju oraz jeden z członków jego rodziny. Obie osoby znajdują się obecnie pod opieką medyczną w szpitalu.

Japoński przypadek, stanowiący bezpośrednią przesłankę wprowadzenia najnowszego zakazu, stanowi kolejne doniesienie z Azji mówiące o pojawieniu się zakażeń przywleczonych przez personel lotniczy. W ubiegłym tygodniu Tajwan, który do 22 grudnia szczycił się pasmem 253 dni bez lokalnych zakażeń koronawirusem, odnotował pierwszy od miesięcy lokalny pozytywny przypadek COVID-19, przywleczony do kraju przez pilota linii lotniczych EVA Air.

Zdarzenie odbiło się szerokim echem na wyspie, inicjując dyskusję o regulacjach dotyczących kwarantanny załóg lotniczych. Najnowsze japońskie wymogi stanowią, że obywatele Japonii oraz obcokrajowcy dysponujący statusem rezydenta w dalszym ciągu będą mogli przyjeżdżać do kraju, jednak będą zobowiązani do odbycia po przylocie 14-dniowej kwarantanny. Pasażerowie będą również zobowiązani do przedstawienia negatywnego wyniku testu na obecność koronawirusa wykonanego w przeciągu 72 godzin przez wylotem.

Hongkong zawiesza loty i wprowadza obowiązek 21-dniowej kwarantanny

Poważne ograniczenia czekają podróżnych planujących wizytę w Specjalnym Regionie Administracyjnym Hongkongu. Władze miasta, odznaczającego się jednym z największych na świecie średnich współczynników zagęszczenia mieszkańców, który to czynnik może stanowić potencjalnie doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się epidemii, zdecydowały się na radykalne kroki zmniejszające ryzyko niekontrolowanego rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Od północy we wtorek, 22 grudnia, czyli dokładnie od tego samego czasu, co w Polsce, obowiązuje w Hongkongu zakaz lotów z Wielkiej Brytanii. Władze Hongkongu były pierwszym rządem w Azji, który zdecydował się na zawieszenie połączeń lotniczych ze Zjednoczonym Królestwem. W piątek, 25 grudnia, Hongkong wprowadził również zakaz lotów z Republiki Południowej Afryki, po informacjach o pojawieniu się w tym kraju nowej mutacji koronawirusa.

Zabroniony jest wjazd na teren Specjalnego Regionu Administracyjnego odwiedzających oraz rezydentów, którzy w ciągu 21 dni przed przylotem przebywali na terenie Wielkiej Brytanii lub Republiki Południowej Afryki. Wszystkie osoby przybywające do Hongkongu zobowiązane są odbyć 21-dniową, zamiast tak jak wcześniej, 14-dniową kwarantannę. Władze zastrzegają, że okres kwarantanny może być przedłużony do 28 dni. - Komunikat Hongkongu do wszystkich jest głośny i wyraźny: “Nie podróżujcie”! - komentuje Danny Lee, reporter lotniczy South China Morning Post.

Najnowsze ograniczenia już teraz doprowadziły do nieomal pełnego zamrożenia ruchu pasażerskiego w porcie lotniczym w Hongkongu, który przed pandemią należał do grupy najważniejszych hubów lotniczych świata. W sobotę, 26 grudnia do Hongkongu przyleciało zaledwie 194 podróżnych: 186 rezydentów Hongkongu, trzech pasażerów z Chin oraz pięciu pasażerów z innych miejsc na świecie.

Zaznacza się podział Wchód-Zachód

Nawet, jeśli pozostałe kraje Azji nie zdecydowały się na wprowadzenie nowych ograniczeń w podróżowaniu, nie oznacza to, że podróż do nich nie wiąże się z ograniczeniami, ale raczej jest wynikiem tego, że już wcześniej obowiązywały w nich znaczne restrykcje przy przekraczaniu granic. Część krajów, nie zmieniając formalnych zakazów, wprowadziło bardziej restrykcyjne procedury epidemiologiczne. Tą drogą podąża m. in. Tajwan, który zdecydował się na dokładne testowanie każdego ze 114 pasażerów oraz wszystkich członków załogi lotu China Airlines z Londynu, który 27 grudnia wylądował w Tajpej.

Rządy Azji, na przykład rząd Hongkongu, coraz częściej wyrażają zdanie, że szczepionki nie będą stanowiły panaceum na trwającą pandemię koronawirusa. Tego typu deklaracje można przyjąć jako zapowiedź, że przynajmniej na początku, otrzymanie szczepionki nie będzie stanowiło automatycznej przepustki otwierającej granice krajów Azji. Dopiero moment, w którym masowe szczepienia spowodują wykształcenie tzw. odporności gromadnej, stanowiącej najlepszą szansę na regres pandemii, może stanowić przełom otwierający szansę na przywrócenie swobodnego podróżowania. Działania krajów Azji coraz wyraźniej zarysowują podział, pomiędzy tzw. Wschodem, czyli Regionem Azji-Pacyfiku, a Zachodem, czyli krajami Europy, Afryki i Ameryk, w podejściu do pandemii koronawirusa. W czerwcu b.r. Michael Baker, epidemiolog z University of Otago w Wellington w rozmowie z The Economist wyraził zdanie, że w przyszłości kraje świata podzielą się na dwie bańki, czy wręcz bloki: jeden obejmujący takie kraje jak Nowa Zelandia, Tajwan, Korea Południowa czy Wietnam, które dążą do całkowitego wyeliminowania koronawirusa, oraz jeden obejmujący kraje takie jak Stany Zjednoczone, czy Wielką Brytanię, które jedynie chcą powstrzymać epidemię. Te dwa bloki mogą z czasem przekształcić się w dwie strefy podróżowania.

- Towary i pieniądze w dalszym ciągu będą mogły swobodnie przepływać między nimi, ale horyzonty ludzi będą dyktowane tym, czy znajdowali się oni po sterylnej czy niesterylnej stronie podziału – prognozował Baker.  Ostatnie miesiące zdają się być potwierdzeniem prognoz Bakera, co zwiastuje długą drogę ku normalności sprzed pandemii.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo