Partner serwisu

Carsten Spohr, prezes Lufthansy: Kto się boi koronawirusa, powinien latać

Artur Bogdanowicz 11.06.2020

Carsten Spohr, prezes Lufthansy: Kto się boi koronawirusa, powinien latać
fot. Piotr Bożyk
W obszernym wywiadzie udzielonym „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” w minioną niedzielę, szef Lufthansy, Carsten Spohr, obszernie ustosunkował się do ustanowionego przez niemiecki rząd pakietu stymulacyjnego dla gospodarki i planu ratunkowego linii lotniczej. Celem jego działań w najbliższych latach ma być spłata wszystkich kredytów i gwarancji rządowych oraz zwrot udziałów państwa do 2023 roku.
Spohr widzi przyszłość grupy LH wyłącznie w rękach prywatnych, mimo że konkurenci tacy jak British Airways (z udziałami Kataru), Air France/ KLM czy Turkish korzystają z kapitałów państwowych. Wizję tę ma potwierdzić na zgromadzeniu akcjonariuszy już za dwa tygodnie, gdzie zapadnie ostateczna decyzja o przyjęciu zaakceptowanego przez KE i radę nadzorczą firmy pakietu ratunkowego.

Carsten Spohr przyznał, że rozmawiał już ze wszystkimi większymi udziałowcami, do grona których należy od niedawna Heinz Hermann Thiele, twórca potęgi monachijskiego koncernu Knorr Bremse. Liczy więc, że najczarniejszy możliwy scenariusz, jakim byłoby ogłoszenie kontrolowanej upadłości, pozostanie w dalszym ciągu rozwiązaniem awaryjnym.

80 mln euro straty

W okresie przejściowym nie będzie wypłacana dywidenda dla udziałowców ani bonusy dla zarządu, wstrzymane też będą wszelkie podwyżki dla kadry zarządzającej. Poprzez ustanowioną rezygnację z łącznie 24 slotów na lotniskach we Frankfurcie i Monachium LH może stracić około 80 mln euro, co wprawdzie dzisiaj jest tylko teorią, ale po powrocie do normy może negatywnie odbić się na zyskach firmy.

Obecnie w powietrzu jest 160 z 760 maszyn przewoźnika, według prognoz w przyszłym roku nawet 300 maszyn może pozostać jeszcze uziemionych, zaś za około trzy lata po zapowiadanych redukcjach flota liczyć będzie 100 samolotów mniej niż w 2019 roku. Każda „uziemiona godzina” to obecnie strata około miliona euro. Tylko w pierwszym kwartale roku LH odnotowała stratę niemal 2 mld euro, głównie poprzez redukcję połączeń dalekiego zasięgu, w drugim kwartale strata ta będzie nieporównywalnie większa.

Możliwe zwolnienia personelu

Mnożą się pogłoski o konieczności zwolnień personelu, mowa jest nawet o likwidacji 10 tys. miejsc pracy. W wywiadzie z FAS Spohr nie chce tej liczby potwierdzić, zaznaczając, że jeszcze za wcześnie by o tym mówić. Jednak redukcja floty oznacza mniej pracy nie tylko dla personelu samej linii lotniczej, ale też mniej pracy w warsztatach, cateringu i innych spółkach i firmach zależnych.

Spohr nie wyklucza sprzedaży spółek zajmujących się np. cateringiem, IT czy ubezpieczeniami. Decyzje w tej kwestii jeszcze nie zapadły, ale już teraz jest oczywiste, że przyszłością są nowoczesne modele pracy, których jasną podstawą jest zasada: mniej pracy, mniej wynagrodzenia. Rozmowy na ten temat prowadzone będą ze związkami zawodowymi, już teraz jednak większość personelu dotknęła redukcja czasu pracy i czasowe obniżenie wynagrodzenia.

Spohr potwierdził także, że 14 Airbusów A380 już zostało sprzedanych, zaś te, które pozostaną we flocie, powrócą do ruchu prawdopodobnie w 2022 roku.

Lotnictwo szybko wróci do normy?

Szef Lufthansy liczy, że ruch prywatny stosunkowo szybko wróci do normy. Na całym świecie ludzie brać wykorzystywać będą urlopy, odwiedzać rodziny etc. W zakresie podróży służbowych może się jednak zmienić więcej, głównie dzięki postępującej cyfryzacji, spowolnieniu globalizacji czy po prostu światowej recesji. Więcej spotkań i narad odbywać się będzie wirtualnie.

Jego zdaniem w pierwszej fazie bilety lotnicze nie podrożeją, ale w fazie stabilizacji rynku najprawdopodobniej ich ceny jednak wzrosną. Zapotrzebowanie na loty przez cały czas jest odczuwalne, stąd dosyć szybkie przywrócenie pierwszych połączeń lotniczych w Europie i pojedyncze pasażerskie połączenia interkontynentalne – także urlopowe. Należy do nich m.in. nowa trasa do Namibii, która latem znajdzie się w portfolio Eurowings.

Środkowe miejsce zostaje

Osobnym tematem pozostaje kwestia higieny i bezpieczeństwa pracowników i pasażerów. Grupa Lufthansy nie wyłączyła ze sprzedaży środkowego miejsca, gdyż byłoby to finalnie nieopłacalne. Na wszystkich rejsach obowiązuje jednak noszenie maseczek. Dzięki wysokim standardom oraz filtrom i klimatyzacji – na poziomie sal operacyjnych – zakażenie na pokładzie samolotu jest praktycznie niemożliwe.

Podróż samolotem jest więc naprawdę bezpieczna. Aby ostatecznie zachęcić osoby do latania, LH planuje wprowadzenie gwarancji „home-coming”. Jeśli ktoś z uwagi na podniesioną temperaturę nie będzie mógł wjechać do jakiegoś kraju lub wiązałoby się to z koniecznością odbycia kwarantanny lub gdyby nagle zmieniła się tam sytuacja epidemiologiczna – Lufthansa zajmie się organizacją powrotu.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo