Partner serwisu

Brussels Airlines na krawędzi bankructwa. Ratunkiem nacjonalizacja?

Rafał Dybiński 03.04.2020

Brussels Airlines na krawędzi bankructwa. Ratunkiem nacjonalizacja?
fot. Piotr Bożyk
Belgijskie linie lotnicze Brussels Airlines są na krawędzi bankructwa – donosi serwis "Simple Flying". Linia lotnicza rozważa już tylko ekstremalne opcje, aby utrzymać się na powierzchni. Jedną z nich jest nacjonalizacja.
Spółka stowarzyszona z Grupą Lufthansa ma poważne trudności finansowe. Według francuskojęzycznego serwisu informacyjnego LN24 linia lotnicza jest już wirtualnym bankrutem z powodu wybuchu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. W związku z tym poszukiwała do pomocy zespołu ekspertów finansowych w celu ustalenia najlepszego rozwiązania.

Specjalną grupą kierują Pierre Wunsch (National Bank), Koen Van Loo (SFPI) oraz Olivier Vanderijst (SRIW). Zespół rozważa szereg opcji dla belgijskiego przewoźnika, z których jedną jest renacjonalizacja linii lotniczej. Brussels Airlines w obecnej formie nigdy nie były własnością państwa. Jej poprzednikiem była Societe Anonyme Belge d'Exploitation de la Navigation Aerienne. Kiedy SABENA zbankrutowała w 2001 roku nowo utworzona spółka przejęła część aktywów linii lotniczej, a następnie połączyła się z Virgin Express w 2007 roku i stała się Brussels Airlines.

"Naszym celem jest rentowność w 2022 roku"

– Nie jesteśmy jeszcze bankrutami. Belgijski narodowy przewoźnik i spółka stowarzyszona z Grupą Lufthansa od początku kryzysu podjęły natychmiastowe drastyczne środki w celu maksymalnego zabezpieczenia swojej pozycji gotówkowej. Ponadto, jeszcze przed kryzysem, linie lotnicze Brussels Airlines rozpoczęły wdrażanie planu restrukturyzacji, którego celem jest rentowność strukturalna od 2022 roku. Linie lotnicze kontynuują prace nad tym planem, aby stworzyć zrównoważoną przyszłość dla swojej firmy – stara się uspokoić sytuację rzecznik Brussels Airlines.

– Możemy jednak potwierdzić, że podobnie jak wiele innych linii lotniczych na świecie, także na Brussels Airlines duży wpływ mają konsekwencje tego bezprecedensowego kryzysu związanego z pandemią koronawirusa. Oprócz szybkiego działania poprzez podjęcie drastycznych środków, takich jak tymczasowe zawieszenie wszystkich lotów do 20 kwietnia lub wprowadzenie tymczasowych urlopów bezpłatnych dla wszystkich członków personelu, linia lotnicza z siedzibą w Brukseli rozmawia również z rządem belgijskim o wsparcie państwa – podkreślił rzecznik Brussels Airlines.

Według źródeł "Simple Flying" przewoźnik potrzebuje pilnie 200 mln euro, aby zachować płynność. Jednak wprowadzony plan rekapitalizacji oznacza, że rzeczywista kwota ratunkowa może wynieść nawet 290 mln euro.

Nieudane rozmowy z Panią Premier Wilmes

Gazeta "Brussels Times" dwa tygodnie temu ujawniła, że linia lotnicza zwróciła się do rządu o pomoc w wysokości 200 mln euro. Stało się tak po tym, jak linia lotnicza została zmuszona do uziemienia wszystkich rejsów. Przedstawiciele linii lotniczej wraz z Arnaud Feist, prezesem Brussels Airport i przedstawicielami TUI Belgium spotkali się z Panią Premier Sophie Wilmes, aby poprosić o wsparcie. Wydaje się jednak, że nie otrzymano żadnego wsparcia, dlatego linia lotnicza została zmuszona do szukania innych rozwiązań kryzysu.

Brussels Airlines zatrudniają 3500 pracowników i generują 40 proc. ruchu na lotnisku w stolicy Belgii, mając kluczowe znaczenie dla krajowej gospodarki. Przewoźnik zapewnia również wiele tysięcy miejsc pracy w całym sektorze lotniczym, obejmującym obsługę naziemną, organizacje turystyczne.

W obliczu niebezpieczeństwa upadku zarządzający Brussels Airlines zwracają się w stronę niemieckiej spółki macierzystej Lufthansy. Jednak niemiecki przewoźnik sam ma kłopoty i jest mało prawdopodobne, aby był skłonny zaoferować wsparcie. Już 60 procent pracowników Lufthansy zgodziło się na krótszy czas pracy, co ma zapobiec grupowym zwolnieniom. Wygląda więc na to, że belgijski przewoźnik jest na krawędzi bankructwa.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo