Partner serwisu

Boniecki: Nie będzie szybkiego odbicia w lotnictwie. Straty poniosą wszyscy

Łukasz Malinowski 10.04.2020

Boniecki: Nie będzie szybkiego odbicia w lotnictwie. Straty poniosą wszyscy
fot. Unsplash
Światowa pandemia zmieni lotnictwo – tego możemy być pewni, ale jak będzie ona wyglądało za kilkanaście miesięcy czy kilka lat? O przyszłości branży rozmawiamy z dr. Dominikiem Bonieckim, analitykiem rynku lotniczego i współpracownikiem stołecznej SGH.
Łukasz Malinowski, Rynek Lotniczy: Na czym polega wyjątkowość sytuacji, w której obecnie znalazło się lotnictwo? Czy wcześniejsze kryzysy, jak ten wywołany przez zamachy z 11 września czy epidemię SARS są porównywalne.

Dominik Boniecki: Żaden z poprzednich kryzysów nie miał tak dewastującego oddziaływania na sektor lotniczy jak pandemia koronawirusa. Ani zamachy z 11 września 2001 r. w Stanach Zjednoczonych Ameryki, ani epidemie wirusów SARS czy AH1N1 nie spowodowały takiego spustoszenia rynku przewozów powietrznych jak ma to miejsce obecnie. Ten kryzys jest nie tylko głęboki, ale ma także wymiar globalny, podobna jest na przykład sytuacja operatorów europejskich i australijskich. Rzecz bez precedensu.

Bezprecedensowy kryzys będzie zapewne wymagał nadzwyczajnej reakcji. Czy czekają nas kolejne upadłości spółek lotniczych?

Wpływ na przetrwanie poszczególnych przewoźników będą miały decyzje Komisji Europejskiej oraz rządów państw członkowskich. Jednak nawet wola ratowania europejskich towarzystw powietrznych przez kierownictwo państw nie rozwiąże problemu bankructw w długim okresie czasu. Pamiętajmy bowiem, że czas po wznowieniu ruchu lotniczego będzie dla operatorów równie trudny jak okres zamknięcia granic między państwami. Zarządy przewoźników są teraz skupione na ratowaniu przedsiębiorstw i to nie jest dobry moment na fuzje i przejęcia. Choć w długim okresie czasu procesy konsolidacji kapitałowej będą naturalnie kontynuowane.

Państwa mogą postawić na nacjonalizację zagrożonych przewoźników. Już teraz mówi się o tym w przypadku Condora czy Brussels Airlines.

Może to być jedyna skuteczna strategia ratowania niektórych przewoźników lotniczych. Później należałoby jednak dążyć do zwiększania udziału inwestorów prywatnych w strukturze własnościowej unijnych towarzystw powietrznych. Sytuacją pożądaną byłoby posiadanie przez akcjonariuszy prywatnych większościowego pakietu udziałów w każdej z trzech europejskich grup lotniczych.

Jeśli któreś lub oba z tych scenariuszy się sprawdzą, to jakie będzie to miało konsekwencje dla LOT-u i jego miejsca na rynku Europy Środkowo-Wschodniej?

Po wznowieniu przewozów nastąpi zmiana równowagi rynkowej między popytem na lotnicze usługi przewozowe a podażą tych dóbr. Nie dostrzegam szans na odbicie popytu na latanie podobne do litery V, krzywa ta przyjmie raczej kształt litery L. Przewoźnicy powietrzni będą zmuszeni dostosować podaż do niższego popytu na przewozy i dla wielu z nich będzie to zadanie trudne do wykonania. Dlatego też przyszła pozycja konkurencyjna LOT-u będzie zależała od pomyślnej adaptacji struktury podaży jego usług do nowych warunków rynkowych.

Jeśli sprawdzi się pesymistyczny scenariusz, czyli dłuższe zmniejszenie popytu na podróże lotnicze, to kto straci na tym najbardziej?

Straty poniosą wszyscy uczestnicy rynku lotniczego, zaczynając od pasażerów, przez linie lotnicze, porty lotnicze, agentów handlingowych, dostawców różnego rodzaju towarów i usług, kończąc na agencjach żeglugi powietrznej. Ocena sytuacji poszczególnych podmiotów wymaga oddzielnych analiz w oparciu o szczegółowe dane finansowe, do których nie mamy dostępu. Choć przewoźnicy niskokosztowi są bardziej odporni od towarzystw tradycyjnych sieciowych na oddziaływanie szoków zewnętrznych, to jednak nie wykluczałbym wnioskowania o pomoc przez niektórych operatorów LCC. W przypadku lotnisk istotnym czynnikiem warunkującym konieczność pozyskania wsparcia będzie poziom zadłużenia notowany przed wybuchem pandemii koronawirusa.

Jakich działań możemy spodziewać się ze strony UE?


Komisja Europejska dokonała liberalizacji regulacji dotyczących wykorzystywania slotów na lotniskach oraz wezwała państwa członkowskie do wspierania lotniczych przewozów towarowych. Czas pokaże, czy i jak zostanie wdrożona szeroko rozumiana pomoc dla sektora lotniczego.

Kiedy zaczniemy latać? Czy możemy spodziewać się szybkiego odbicia po przejściu koronawirusa, czy raczej część ludzi na dłuższy czas zrezygnuje z latania?

Nie znamy daty otwarcia granic między państwami. Ciężko też przewidzieć kiedy to nastąpi. Jak już wspomniałem, czas po wznowieniu ruchu lotniczego będzie dla operatorów równie trudny jak czas postoju. Precyzyjna struktura podaży lotniczych usług przewozowych w UE – powiedzmy – za 2 lata pozostaje nieznana. Jednak już dzisiaj wiemy, że nie będzie to taki sam rynek przewozów lotniczych jaki pamiętamy sprzed wybuchu pandemii koronawirusa.

Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
COVID. Epidemia koronawirusa z Wuhan a lotnictwo