Partner serwisu

"Nocne pociągi nie zastąpią połączeń lotniczych". Kolej musi jeździć często

Rafał Dybiński 03.04.2021

"Nocne pociągi nie zastąpią połączeń lotniczych". Kolej musi jeździć często
fot. CPK
- Zakazując przeloty na krótkich trasach, utrudniamy funkcjonowanie tradycyjnych przewoźników. Mapa tras europejskich pociągów nocnych jest dla mnie mapą wstydu. To dla mnie żadne rozwiązanie i nie zastąpi połączeń lotniczych - wyznał prof. dr hab. Wojciech Paprocki w debacie "Przystanek IDEA: Pociąg czy samolot? Mobilność po pandemii".
Czy w jakiś sposób, nieodwracalny, zmieniła się nasza rzeczywistość podczas pandemii kryzysu wywołanego wirusem COVID-19 i podróżowanie transportem zbiorowym? - Pandemia jest taką okolicznością, która skłoniła władze wielu państw do lockdownu. Przyjęto zasadę, żeby się mniej spotykać, więc jeśli zablokuje się im możliwość podróżowania, to zwiększy się bezpieczeństwo społeczeństwa. Po 12 miesiącach jednak tej pandemii nie do końca mamy rozpoznane przyczyny, kiedy szybciej, a kiedy wolniej rozprzestrzenia się wirus. Doprowadziliśmy tym samym do takiego paradoksu, że jedynym środkiem transportu, który nie jest limitowany został samochód. To wbrew wszystkim politykom transportowym, które staraliśmy się realizować w ostatnich dekadach, namawiając coraz większą grupę społeczeństwa do korzystanie ze środków komunikacji publicznej - przestrzega prof. dr hab. Wojciech Paprocki ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

- Choć 2019 rok był kolejnym z wzrostem pasażerów przewiezionych przez polską kolej, to następny przyniósł już duże spadki. Nie pomogły podejmowane inicjatywy, jak rekomendowane przesiadki podróżnego na kolej, która generuje czterokrotnie mniejszy ślad emisji CO2 niż transport drogowy. Trendy nam się niestety odwróciły i przed nami ogromne wyzwanie w jaki sposób spowodować, aby pasażerowie wrócili na kolej czy do innych środków transportu publicznego - podkreślił Leszek Hołda, kolejny gość debaty.

Zielona Kolej i Zielony Bilet

Członek zarządu PKP Energetyka powołał się na badanie przeprowadzone przed pandemią, które dowodziło, że blisko 73 proc. ankietowanego społeczeństwa było gotowe przesiąść się z samochodu do komunikacji zbiorowej ze względu właśnie na wpływ na klimat.

- Trzeba do tego wrócić i zrobić wszystko, aby tak się stało. Epidemia ewidentnie nam w tym jednak nie pomaga. Zgadzam się, że podróże nie znikną. Zmieni się ich struktura. Wysokie technologie na pewno pomogą zastąpić ich część w sektorze biznesowym. Zdjęcie obostrzeń związanych z epidemią pokazało, że w pierwszy weekend był kłopot z zakupem miejscówki na pociąg do Sopotu lub Zakopanego, czyli istnieje ten głód przemieszczania się i spotykania. Myślę, że wszyscy jednak wrócą do podróży prywatnych i weekendów, spędzanych poza miejscem zamieszkania - zaznaczył Hołda.

Dla gościa debaty im więcej będzie elementów, które mogą przyciągnąć tego pasażera na kolej, tym lepiej. Duże nadzieje wiążę z koncepcją Zielonej Kolei. - Mamy także analizę firmy zewnętrznej, która pokazuje, że osiągnięcie neutralności klimatycznej polskich kolei przyczyni się do wzrostu o 12 proc. liczby przewozów. Liczymy na to, że koncepcja Zielonej Kolei, który jest projektem całej branży, wrażliwej i świadomej zmian klimatycznych, wpisała się w ewolucję związaną z budową neutralnego klimatycznie środka transportu. Akurat kolej ma szansę zostać w Polsce pierwszym takim środkiem transportu, który będzie w 2030 roku w 85 proc wykorzystywać będzie odnawialne źródła energii oraz stać się tym samym liderem transformacji energetycznej. To przyniesie też cenne redukcje emisji CO2. Liczymy, że w ciągu dziesięciu lat zmniejszymy emisje CO2 o osiem ton, czyli średnio 800 tys. ton rocznie. To jest tak jakbyśmy posadzili osiem Białowieskich Parków Narodowych. To pokazuje, że możemy osiągnąć naprawdę fajny efekt dla klimatu - stwierdził członek zarządu PKP Energetyka, który ujawnił kolejny wdrażany wkrótce projekt.

- Mamy też nadzieję, że proponując Zielony Bilet, bo tak roboczo nazywamy benefit związany z wykorzystaniem zielonej energii na kolei, przyciągniemy nowych pasażerów, którzy są wrażliwi klimatycznie i szukają środków transportu, które są neutralne. Obserwujemy także mocny trend w biznesie w zakresie łańcuchów logistycznych. Coraz więcej firm wyznacza sobie taki cel. Przykładem z Polski jest DB Cargo, które podpisało list intencyjny z Zieloną Koleją i będzie oferowało bardzo konkretną taryfę dotyczącą możliwości przewiezienia towaru w oparciu o źródła odnawialne energii. Jesteśmy więc przekonani, że wytworzą się nowe obszary i zapotrzebowania w zakresie zachowania klientów, wybierających środek transportu z perspektywy ich wpływu na klimat - przekonywał słuchaczy Hołda. 

Podróże lotnicze były trochę stylem życia

Mniej optymistyczny przekaz miał dr Jakub Majewski, prezes zarządu Fundacja Pro Kolej. - Trudno powiedzieć, co się zmieni w najbliższej przyszłości na pewno, niemniej już inaczej podróżujemy, a w zasadzie w dużym stopniu nie podróżujemy. Widać było po ubiegłorocznym lockdownie na początku wiosny, że pasażerowie zaczęli wracać, zarówno do lotnictwa, jak i do kolei, gdzie we wrześniu, tuż przed drugą falą, było już 90 proc. pasażerów z roku wcześniej. Teraz sytuacja znów się jednak pogorszyła - podkreślił trzeci gość debaty, który szansę dostrzega przede wszystkim w segmencie przewozów ładunków.

- Widać spowolnienie, ale są segmenty, które rosną, takie jak przewozy intermodalne, czyli kontenery i cała logistyka, która zaczęła zastępować nasze zakupy. To pokazuje, że krajobraz transportowy na pewno będzie inny. Prosty przykład dotyczy restauracji, do których już nie jeździmy, tak jak dawniej, ale przyjeżdża za to do nas dostawa z jedzeniem z tego lokalu. To też podróż i ktoś ją wykona. Tak samo jest z odbieraniem zakupów zamówionych przez internet. Będziemy w inny sposób zaspokajać potrzeby transportowe, ale na pewno one nie znikną - uważa Majewski, który zastanawiał się również jak wyglądać będą w niedalekiej przyszłości krótkie wyjazdy urlopowe z wykorzystaniem połączeń lotniczych.

- Ciekawe jak się zachowa w tej sytuacji lotnictwo, bo to jest branża, która głęboko doświadcza kryzysu. Trzeba jednak przyznać, że jeszcze przed pandemią było taką formą, która ściśle wiązało się z naszym stylem życia. Można było bowiem polecieć na weekend na "city break" na drugi kraniec kontynentu i szybko wrócić do pracy czy na uczelnię. Być może ograniczenia środowiskowe sprawią, że tego typu zachowania nie będą już tak popularne i zamiast tego pojedziemy na taki "city break" do podmiejskiego lasu. To podróżowanie się więc zmieni, ale nie zniknie - stwierdził prezes Fundacji Pro Kolej.

Analityk rynku lotniczego dr Dominik Boniecki nie widzi szans w najbliższych latach na odbicie powietrznych rejsów biznesowych. - To co zmieni się na zawsze, to szeroko rozumiane podróże służbowe. Mam tutaj na myśli zarówno podróże do pracy, ponieważ pandemia pokazała, że wiele takich zajęć w sektorze wysokich technologii, może być wykonywanych tak naprawdę z dowolnego miejsca na ziemi, pod warunkiem, że pracownicy mają do dyspozycji odpowiednio wydajny komputer, zestaw słuchawkowy oraz dobre łącze internetowe. Zmieni się także charakter podróży biznesowych o charakterze sprzedażowym. Nawet w czasach pandemii podpisywane są wielomiliardowe kontrakty i choć prezesi największych korporacji na świecie już nie wynajmują odrzutowców, po to, aby dwa razy dziennie spotkać się z zarządami klientów, czyli np. branchu w Londynie i później dinnerze we Włoszech, ale te kontrakty nadal są zawierane z użyciem środków łączności elektronicznej za pośrednictwem telekonferencji, bez względu na to, że pojawi się na ekranie kot czy małe dziecko. Dlatego na pewno zmieni się charakter podróży biznesowych - podsumował czwarty gość debaty.

Niezagrożona przyszłość tanich linii lotniczych

Czy w najbliższych latach będziemy wobec tego jeździć mniej i bliżej? – Mamy dwie przeciwstawne tendencje. Pierwsza wiąże się ze wzrostem świadomości społecznej, że wiele form dotychczasowej naszej aktywności, prowadziły per saldo w skali całego globu do sytuacji, że obciążamy planetę bardziej niż jest ona w stanie to wytrzymać. I są grupy społeczne, które kierując się taką świadomością, będą zmieniały preferencje konsumenckie. Nie potrafimy dzisiaj oszacować, jak liczne będą to grupy oraz czy będą występować we wszystkich regionach świata. Z drugiej strony musimy pamiętać, że funkcjonujemy w systemie gospodarczym, w którym usługodawcy, na przykład przewoźnicy, są zainteresowani, żeby zwiększać wolumen sprzedaży, bo każdy dodatkowy klient, przynosi drobny, ale profit. Siła marketingu jest bardzo duża, stąd też spodziewam się, że po okresie pandemii rzeczywiście nastąpi pewne odbicie i mam tutaj na myśli, przewozy na duże odległości, tzn. między regionami kraju lub międzynarodowe, a nawet międzykontynentalne – wyjaśnił Paprocki.

Prof. dr hab. stołecznej SGH jest spokojny o najbliższą przyszłość przewoźników niskokosztowych, oferujących specyficzne usługi, może nie komfortowe, ale w bardzo atrakcyjnej cenie i zdobywające nowych klientów oraz pasażerów. – Dzięki nim przykładowy Kowalski, pracujący na śmieciowej umowie i zarabiający, będzie mógł pozwolić sobie na wakacje w prawie dowolnym miejscu na kuli ziemskiej. Te dwie tendencje wzajemnie przeciwne są obecne i zobaczymy, która z nich w perspektywie dziesięcioletniej, będzie dominującą w zachowaniach społecznych – zastanawiał się Paprocki.

Gość debaty odniósł się również do forsowanych prób zastąpienia połączeń lotniczych na krótkich trasach lepszą ofertą połączeń kolejowych. – Wiele pytań dotyczących przyszłości systemu transportowego jest stawianych bez zrozumienia systemu w jakim on funkcjonuje. Prawie wszyscy tradycyjni przewoźnicy lotniczy, do której grupy należy PLL LOT, stawiają na hub and spoke i węzeł na wybranym lotnisku, w tym konkretnym przypadku to port Chopina na Okęciu i do tego lotniska dowożeni są pasażerowie z innych lotnisk. To powoduje, że na te przeloty na krótkiej odległości należy patrzeć z pewnym dystansem, bo zakazując je, de facto utrudniamy funkcjonowanie tych tradycyjnych przewoźników. Opublikowana mapa kolejowych połączeń nocnych jest według mnie mapą wstydu – nie krył rozgoryczenia Paprocki. Dlaczego tak sądzi?

– Jesteśmy siedemnaście lat po rozszerzeniu Unii Europejskiej i ta mapa nie obejmuje w ogóle nowych krajów członkowskich, tylko kraje Europy Zachodniej. Miliony wydawane na spójność europejską zostały zaprzepaszczone. Pociągi nocne, mając kończyć bieg najbardziej na wschód w Berlinie, czyli tak naprawdę nie wjeżdżają na teren byłej Europy Wschodniej. Jeśli przyjmiemy, że w jednym przedziale będą jechały w jednym przedziale, to gdy mamy dziesięć przedziałów wagonie, to w przypadku składu złożonego z piętnastu wagonów mamy 300 osób w pociągu. To jest półtora samolotu Ryanaira i to jest wszystko, co jedno połączenie nocne jest w stanie obsłużyć na głównych potokach. To dla mnie żadne rozwiązanie i wzbudza tylko politowanie – stwierdził prof. dr hab. stołecznej SGH.

Niezbędna budowa nowych tras kolejowych

Według Paprockiego trzeba inaczej rozmawiać o transporcie kolejowym, który ma swoje zalety. – Po pierwsze, w relacjach międzyregionalnych sprawdza się tylko wtedy, jeśli obsługuje pasażerów nie rzadziej niż raz na godzinę od rana do wieczora. Wtedy musi obsługiwać kilka tysięcy pasażerów na dobę w danej relacji. W Polsce mamy tak w przypadku relacji Warszawa – Kraków, Warszawa – Katowice, Warszawa – Gdańsk i Warszawa – Poznań. Na nich właśnie kolej jest hitem, jeżeli dobrze funkcjonuje. Tutaj nie ma powodów do narzekania. Druga sprawa to przewozy regionalne, czyli tam gdzie kolej dowozi ludzi do miasta. To jest nie do zastąpienia. Kolej jest w tym przypadku lubiana i chętnie wykorzystywana. Żeby jednak dobrze funkcjonowała po pandemii, to musimy wybudować więcej tras. Możemy zrobić jeszcze wiele, ale musimy myśleć o masowych przewozach kolejowych, a nie takich, które można zastąpić jednym samolotem, bo wtedy cała inwestycja nie ma sensu – podsumował swoją opinię gość debaty.

– Zgadzam się z profesorem, ponieważ myśmy w Polsce bardzo rzetelnie i dziarsko zajmowali się "zwijaniem" kolei przez trzydzieści lat i to także w sensie fizycznym. Rozbieraliśmy je w myśl zasady wyrównania sieci kolejowej. Zwyciężyło barbarzyńskie rozwiązanie i dlatego mamy bardzo wiele miejscowości, które miały kolej, ale teraz już się tam niestety tak dojechać nie da – kontynuował dr Jakub Majewski.

– Cała idea programu Kolej Plus czy szprychy CPK nagle opiera się na tym, że trzeba ją odbudować, tworząc atrakcyjne połączenia kolejowe, właśnie takie regionalne, między sąsiadującymi stolicami województw, bo tam byliby pasażerowie, tylko brakuje torów. Wielkie idea, czy rysowanie kresek na mapie od Warszawy aż po Barcelonę wygląda dobrze w tle najbardziej prominentnych polityków, natomiast tak naprawdę kolej, żeby była atrakcyjna, to musi jeździć często, a żeby tak było, to musi mieć dużą grupę odbiorców, przy czym najbardziej atrakcyjna jest w aglomeracjach i między nimi. Ona dopiero pączkuje na inne rodzaje ruchu i ten ruch nocny jest pewnego rodzaju niszą. To będzie tylko alternatywa dla tych, którzy bardziej cenią ekologię i nie zdominuję pewnie przewozów transkontynentalnych, a na pewno między skrajnymi punktami, natomiast jeśli przyzwyczaimy się do jeżdżenia pociągiem codziennie do pracy, to może wybierzemy go jadąc na wakacje, czy może nawet poświęcimy jadąc zagranicę tymże pociągiem, ale pamiętając, że jeździmy nim codziennie do pracy, a na wakacje kilka razy w roku – dodał prezes fundacji Pro Kolej.
Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
PLL LOT
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony